Nine

Stereotypowy Kowalski, który choć raz w życiu miał do czynienia z musicalem, poproszony o podanie tytułu jakiegoś widowiska, pewnie wymieni jeden z najsłynniejszych. Upiór w operze, Koty, Mamma Mia!, może Deszczowa piosenka… Mega hity z Broadwayu nie należą do musicali uwielbianych (i znanych) przez polską publiczność. Przyznam się – ja też nie jestem ich fanką.

Jednak nadal życzyłabym sobie, aby w Polsce wystawiano więcej widowisk musicalowych, dlatego poświęciłam parę chwil spektaklowi  Nine. Najnowsza produkcja Teatru Muzycznego w Poznaniu nie wydawała mi się specjalnie porywająca. Kilka lat temu triumfy w kinach święciła filmowa wersja tego musicalu, wypełniona gwiazdorską obsadą (Marion Cotillard, Nicole Kidman, Sophia Loren, wokalistka Fergie…). Nie obejrzałam jej do tej pory…  W każdym razie – kilka dni temu wybrałam się na Nine do Poznania. Do wizyty w tamtejszym Teatrze Muzycznym przekonało mnie nazwisko reżysera polskiej wersji przedstawienia.

Fot. materiał teatru

Jacek Mikołajczyk, bo o nim mowa, to teatrolog od niedawna piastujący stanowisko Dyrektora Teatru Syrena w Warszawie. Miałam okazję słuchać jego wystąpienia na konferencji naukowej poświęconej teatrowi muzycznemu. Teoretyk i praktyk teatru postanowił pokazać poznańskiej publiczności musical o syndromie „Piotrusia Pana”… Musiałam to zobaczyć!

Nine opowiada historię Guido Continiego, włoskiego geniusza reżyserii filmowej, celebryty i uwodziciela, którego w przeddzień czterdziestych urodzin zaczyna ogarniać kryzys. Zawodowe, jak i osobiste problemy mężczyzny popychają go do wizyty w weneckim SPA, gdzie w towarzystwie żony pragnie odzyskać utracony spokój i wenę twórczą. Niestety – z każdej strony zaczynają otaczać go „kobiety życia”: żona Luisa, kochanka Carla, muza Claudia, wymagająca producentka Liliane La Fleur, opiekuńcza matka i wiele innych niewiast. Guido część z nich spotyka w realnym świecie, pozostałe są projekcjami jego pogrążonej w kryzysie psychiki. Do mężczyzny dociera, że mając czterdzieści lat wciąż zachowuje się jak beztroski, dziewięcioletni chłopiec, który pragnął tylko dowiedzieć się, czym jest miłość? Świadomość tego faktu nie przynosi bohaterowi ulgi, popychając go do coraz mniej przemyślanych decyzji…

Fot. materiał teatru

W głównej roli zagubionego w świecie wiecznego dziecka miałam okazję oglądać Łukasza Brzezińskiego. Aktor obdarzył swojego bohatera urokiem osobistym oraz przyjemnym głosem, dzięki czemu z mojego miejsca na widowni łatwo mi było zrozumieć wszystkie bohaterki wzdychające ku nieroztropnemu, włoskiemu amantowi. Brzeziński dobrze radził sobie zarówno od strony dramatycznej, jak i wokalnej, prowadząc rolę na wysokim poziomie. Jego Guido bawił, momentami denerwował, jednak skłaniał do wybaczania mu kolejnych artystycznych ekscesów.

Guido otoczony był na scenie przez wiele pięknych i utalentowanych kobiet. Nine to bez wątpienia przegląd kobiecych postaw i charakterów, a także wokalnego talentu zaangażowanych do obsady artystek. Z całego wachlarza damskich postaci za najciekawsze i najbardziej ujmujące uważam Luisę (w którą wcielała się Ewa Łobaczewska), Claudię (kreowaną przez Annę Lasotę) oraz Saraghinę (w tej roli widziałam Anitę Urban). Ewa Łobaczewska nadała postaci Luisy godność i dystynkcję, a także piękny głos. Jej wykonanie utworu „Mój mąż jest reżyserem” było wzruszające. Anna Lasota jako Claudia rzeczywiście wniosła na scenę odżywczą energię, przypływ sił – jak na muzę artysty przystało. Jej duet z Brzezińskim to jeden z najlepszych utworów w musicalu. Jednak na największe uznanie zasługuje Anita Urban, która fenomenalnie wcielała się w postać tajemniczej Saraghiny, nadając postaci mocy i sex appealu. Za wykonanie utworu „Bądź Włochem” należą się aktorce gorące oklaski. Byłam zachwycona!

Piosenka „Bądź Włochem”. Fot. materiał teatru

Jacek Mikołajczyk wraz z Mariuszem Napierałą (odpowiedzialnym za scenografię i reżyserię światła) rozsądnie wykorzystali przestrzeń poznańskiej sceny, która odpowiednio zagospodarowana, pozwoliła na wykreowanie zwartej wizji weneckiej scenerii. Kostiumy Agaty Uchman podkreślały charaktery bohaterek, osadzając je jednoznacznie w konkretnych rolach w życiu Guido. Klasyczny zestaw Luisy współgrał z rolą statecznej, wspierającej żony. Przepiękna żółta sukienka Claudii przywodziła na myśl strój eterycznej nimfy, zaś czerwień strojów Carli jednoznacznie kierował uwagę widowni na jej rolę w codzienności mężczyzny.

Piosenka „Folies Bergeres”. Fot. materiał teatru

Nie wszystko w poznańskim Nine mi się podobało. Byłoby zbyt idealnie. Uważam, że twórcom zabrakło wyobraźni w scenie prezentującej moment powstawania nowego filmu Continiego. Tandetność pomysłu Guido została zaprezentowana zbyt dosadnie (dekoracja w tej scenie naprawdę była tandetna). Podobny zarzut mam do opracowania utworu „Folies Bergeres”. Postać Liliane (w którą wcielała się Barbara Melzer) była przerysowana do granic możliwości, nienaturalna w prezentowanym przez siebie stylu, rażąca w zestawieniu z pozostałymi kobietami otaczającymi głównego bohatera. Francuski styl bycia bohaterki nie miał nic wspólnego z prawdziwym francuskim szykiem. Nine lepiej oglądało się, gdy na poznańskiej scenie nie znajdowały się pióra w krzykliwych kolorach czy pudrowane peruki.

Nine słucha się bardzo przyjemnie. Jacek Mikołajczyk będąc odpowiedzialnym za przekład libretta i tekstów piosenek, wywiązał się z zadania bardzo sumiennie. To również wpływa na finalną ocenę jego spektaklu, który jest przemyślaną całością. Kiedy do widza dociera paradoks życia głównego bohatera i jego strach przed dojrzałością, widmo syndromu „Piotrusia Pana” zaczyna unosić się nad sceną. Nikt z nas nie jest pozbawiony wątpliwości związanych z podjętymi decyzjami, każdy wolałby uniknąć konsekwencji złych wyborów. Pielęgnowanie w sobie cząstki dzieciństwa jest ważne i cenne, gorzej gdy wewnętrzne dziecko wpływa na dorosłe, nieodpowiedzialne życie. Nine w poznańskiej wersji to nie spektakl o męskim kryzysie wieku średniego, lecz historia o kryzysie dojrzałości w ogóle. Dobrze zrealizowana historia.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *