Central Park West

Twórczość Woody’ego Allena jest znana w Polsce głównie dzięki jego filmom, które w momencie premiery podbijają sale kinowe i serca widzów. Nie mniej jest to artysta, którego utwory można spotkać także w teatrze. Na przykład w warszawskim Teatrze 6.piętro, gdzie od kilku lat z sukcesem wystawiana jest jego sztuka Central Park West. Przedstawienie wyreżyserowane przez Eugeniusza Korina jest połączeniem humoru i gorzkiej prawdy o współczesnych relacjach międzyludzkich. Fabuła spektaklu i występujący w nim aktorzy gwarantują przyjemne ( i pożyteczne) spędzenie czasu w teatrze.

Joanna Żółkowska (Phyllis). Fot. materiał teatru

Historia opowiedziana w Central Park West jest odrobinę przewidywalna. Poznajemy dwa zaprzyjaźnione ze sobą małżeństwa, które wydają się być ucieleśnieniem spełnionego amerykańskiego snu. Dojrzali, bogaci, szczęśliwi… Czy aby na pewno?

Phyllis Riggs (w tej roli Joanna Żółkowska) to ceniona psychoanalityczka, kobieta podporządkowująca świat i ludzi swoim zasadom. „Osobowość Kastrująca”, choć taką diagnozę nie stawia sobie sama. Jak to niestety często bywa, świetny lekarz widzi problemy innych, lecz nie dostrzega swoich. Dlatego też bohaterka jest oszołomiona słowami męża – Sama, który oświadcza, że kocha inną kobietę i chce rozwodu. Tak nagle?

Może wręcz przeciwnie? Syndromy problemów mogły pojawić się już wcześniej, jednak rozmawiający…wróć! Monologujący małżonkowie tak naprawdę się nie komunikowali? Sam (Wojciech Wysocki) – wzięty nowojorski adwokat, pracujący dla gwiazd show-biznesu, właśnie tym tłumaczy rozpad małżeństwa. Stanowczy, władczy mężczyzna otacza się wianuszkiem coraz to młodszych kobiet, które w przeciwieństwie do żony nie przytłaczają go. Bogaty i pewny siebie postanawia ułożyć sobie życie na nowo. Ponieważ tego pragnie.

Piotr Gąsowski (Howard), Małgorzata Foremniak (Carol) i Wojciech Wysocki (Sam). Fot. materiał teatru

Przyczyną małżeńskiej katastrofy wydaje się być dominujący charakter Phyllis, tak twierdzi Carol (Małgorzata Foremniak), przyjaciółka skłóconych małżonków. Irytująco wścibska, głupiutka, zbyt urocza kobieta okazuje się być kochanką Sama. Szukająca swojej drogi bohaterka jest przeciwieństwem psychoanalityczki, czego zresztą nie ukrywa, choć w głębi ducha stara się do niej upodobnić.

Dopełnieniem tego skomplikowanego układu jest Howard, mąż Carol (w tej roli Piotr Gąsowski). Zamknięty w świecie swoich pesymistycznych myśli, depresji i chęci autodestrukcji (do której brakuje mu odwagi) mężczyzna jest zaskakująco tolerancyjnym mężem i przyjacielem Sama. Zdradzony przez obojga, stara się załagodzić sytuację przygotowując dla wszystkich posiłek.

Sytuacja przedstawiona w fabule Central Park Westto znany z wielu dzieł Woody’ego Allena konflikt interesów. Każdy z bohaterów pragnie dla siebie jak najlepiej i choć nie chce przy tym ranić innych ludzi, różnych potrzeb nie udaje się pokojowo pogodzić. W kontraście do poważnego przesłania, wydarzenia przedstawione na scenie Teatru 6.piętro są zabawne. Wiele zawdzięczają barwnemu językowi, jakim posługują się postacie, zwłaszcza wiodąca prym Phyllis. Joanna Żółkowska w tej roli zdominowała pozostałych aktorów, skupiając na sobie uwagę widzów. Jej pewny krok i oceniający wzrok zrobił z postaci kreowanej przez aktorkę prawdziwą „Osobowość Dominującą”.

Nie mniej wszyscy aktorzy występujący w spektaklu zostali do niego zaangażowani nieprzypadkowo. Każdy z nich daje kreowanej przez siebie postaci szereg cech i gestów, dzięki którym wierzymy w ten skomplikowany układ sił i wzajemnych oskarżeń. Nie opisałam jeszcze piątej postaci pojawiającej się na scenie, jednak nie chcę zdradzać całej intrygi zawartej w spektaklu.

Joanna Żółkowska (Phyllis) i Piotr Gąsowski (Howard). Fot. materiał teatru

Zaletą Central Park West jest tłumaczenie tekstu przygotowane przez Eugeniusza Korina. Zawiera w sobie smaczki językowe charakterystyczne dla scenariuszy Woody’ego Allena, które przeniesione na polski grunt w postaci „kryptodziwek” i stwierdzeń w stylu „pierdoliłabyś się z wężem, gdyby tylko ktoś w tym czasie trzymał mu łeb” (cytat nie jest dokładny, śmiałam się tak bardzo, że nie zdołałam zapamiętać oryginalnego tekstu) okazały się adekwatne do prezentowanej historii, a przy tym docenione przez widzów.

W spektaklu publiczność zobaczy dobre aktorstwo, minimalistyczną, aczkolwiek adekwatną do charakteru całej historii scenografię autorstwa Barbary Hanickiej, usłyszy muzykę Hansa Zimmera. Te elementy składają się na warte uwagi oraz obejrzenia przedstawienie, które uświadamia widzom, jak ważne dla prawidłowego funkcjonowania związku jest porozumienie między ludźmi i świadomość swoich własnych wad.

Blog o teatrze – recenzje spektakli, relacje z festiwali teatralnych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *