Ego te absolvo

Wpis, który właśnie czytacie powstał tydzień po obejrzeniu spektaklu Ego te absolvo. Pomimo upływu czasu i przemyśleniu fabuły tego przedstawienia, nadal jestem pod wrażeniem. Dobra sztuka zapada w pamięć, więc monodram Huberta Kułacza w łódzkim Teatrze Zamiast zaliczam do takich.

Afisz do spektaklu

Ego te absolvo ( w tłumaczeniu – Ja tobie odpuszczam) to moje kolejne spotkanie z monodramem. We wpisach dotyczących tej formy scenicznej opisywałam trudności odbiorcze, jakie zwykle sprawia mi ten rodzaj przedstawień. Nie chcę ich powielać, poza tym, nie wszystkie odnoszą się do obejrzanego przeze mnie przedstawienia. Nie mniej podtrzymuje swoją opinię o tym, że monodram jest  formą teatralną wymagającą od aktora techniki scenicznej i odwagi. I jedno i drugie jest potrzebne do utrzymania uwagi widzów w trakcie odgrywanego przedstawienia. Hubert Kułacz w swoim monodramie umiejętnie prowadzi widzów w głąb scenicznego świata. Świadczy to zarówno o umiejętnościach aktorskich , jak i odwadze artysty.

O czym jest spektakl, który obejrzałam w Teatrze Zamiast? Ego te absolvo to spektakl opowiadający historię księdza Józefa Panasia, który pełnił funkcję kapelana Legionów Polskich. Mężczyzna na łamach pamiętnika zrelacjonował przebieg walk na froncie wschodnim w czasie I wojny światowej.  Wspierał oddział Legionistów, niejednokrotnie sam zmuszony był walczyć. Jednak jego najważniejszym zadaniem było opatrywanie rannych żołnierzy, udzielanie im Sakramentów, towarzyszenie w ostatnich chwilach życia i zapewnianie godnego pochówku. O taki zaś nie było łatwo w trakcie działań wojennych. Ksiądz pułkownik Józef Panaś w swoim pamiętniku opisał trudności, z którymi przyszło mu się zmierzyć w czasie wojny, a także dramatyczne wydarzenia, jakie widział na froncie. Trudny temat do ukazania w monodramie.

Hubert Kułacz. Fot. Borys Bodetko

Ego te absolvo to spektakl przemyślany. Jego reżyserem jest Bogusław Semotiuk, który opierając fabułę przedstawienia na historii sprzed stu lat, zrealizował je w sposób umożliwiający zrozumienie tragedii tamtych czasów. Umożliwia to kilka czynników.

Pierwszym i najłatwiej dostrzegalnym jest scenografia. Początkowo na scenie Teatru Zamiast znajdują się bezładnie porozrzucane fragmenty desek, drewienek, gałęzi oraz gwoździe, które zdecydowanie pamiętają „lepsze czasy”. To z nich bohater monodramu zbija kolejne krzyże, stawiając je na grobach poległych w walce Legionistów. Pod koniec spektaklu jest ich na scenie wiele. Patrząc na nie, słuchając relacji księdza Panasia, który nie oszczędza drastycznych opisów, widzowie wkraczają do przejmującej rzeczywistości.

Hubert Kułacz. Fot. Borys Bodetko

Przejmującej, lecz nie przerysowanej. To drugi czynnik wpływający na odbiór Ego te absolvo. Bogusław Semotiuk i Hubert Kułacz z szacunkiem podeszli do tekstu pamiętnika księdza Józefa Panasia, tylko wprowadzając skróty i dostosowując  słowa duchownego do wymogów sceny. Nie narzucili na nie jednak współczesnego charakteru. Walorem tekstu jest jego autentyczność i płynąca z niej wartość. Tę zaś dobrze oddaje na scenie Hubert Kułacz. Wcielając się w postać księdza Panasia, aktor jest niezwykle skupiony.  Charakter oraz emocje bohatera prezentuje za pomocą modulacji głosu, tempa mówienia. Jego gesty są minimalistyczne, w pewnym momencie przedstawienia wydają się zautomatyzowane, pozbawione głębszej refleksji. Nie jest to jednak prawdą. Kolejne krzyże, kolejni polegli sprawiają, że bohater skupia się na swoim zadaniu. Umarli walczyli w imię odbudowania Polski, on zaś z szacunku dla nich staje się strażnikiem pamięci o zmarłych na froncie. W spektaklu obserwujemy na scenie nie tylko księdza, nie tylko żołnierza. Przede wszystkim oglądamy człowieka, który stara się należycie wykonywać swój obowiązek. W czasie zbrojnych działań nie ma czasu na refleksje o Bogu, o życiu. Myśli o jakichkolwiek wartościach przekłada się na czyny, co też robi bohater. W monodramie niewiele jest osobistych uwag księdza Panasia. Są kolejne bitwy, kolejni zabici, a także przyświecająca mężczyźnie myśl „Czy będzie Polska?”. Czy ponoszone ofiary nie pójdą na marne? Czas na refleksję przychodzi w okresie pokoju, kiedy to ksiądz decyduje się otoczyć opieką wszystkie groby poległych, znajdujące się na szlaku jakim podążali Legioniści frontu wschodniego.

Istotną częścią przedstawienia jest muzyka, przygotowana przez Huberta Kułacza. Dyskretnie podkreśla opisywane przez bohatera wydarzenia, jednak nie przytłacza swoją obecnością. Nie jest napastliwa, nie atakuje widzów. Została dobrana adekwatnie do charakteru całego monodramu.

Hubert Kułacz. Fot. Borys Bodetko

Ego te absolvo to spektakl poruszajacy temat sensu wojny, znaczenia takich wartości jak: Ojczyzna, wiara, honor, Bóg. Nie często takie tematy poruszane zostają w teatrze, gdyż współczesnym widzom brakuje klucza umożliwiającego odczytanie prawdziwego sensu przedstawienia mówiącego o nich. Monodram Huberta Kułacza został zrealizowany przy pomocy minimalistycznych środków scenicznych, z głębokim szacunkiem do tekstu pamiętnika i postaci samego księdza Józefa Panasia. Twórcy nie przekształcili go w nośnik idei nieposiadających zakorzenienia w realnym świecie, nie ma również prześmiewczego charakteru. Spektakl Ego te absolvo  prezentowany w Teatrze Zamiast w Łodzi to dobry monodram, który pozostaje w pamięci widza, wpływa na niego i zmusza do refleksji. Zwłaszcza w mocnej, finałowej scenie.  Nie chcę jednak niszczyć efektu zaskoczenia, jaki czeka na widzów w trakcie trwania przedstawienia, dlatego na zakończenie stwierdzę, że Ego te absolvo jest warte zobaczenia.

Blog o teatrze – recenzje spektakli, relacje z festiwali teatralnych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *