Schron

Franz Kafka to autor, którego unikam. Z konkretnych powodów. Głównym z nich jest powieść „Proces” nudząca mnie w czasach liceum i odbierająca chęć czytania (choć to jedno z moich ulubionych zajęć). Mając w pamięci rozczarowanie, jakie odczułam po zapoznaniu się z treścią tego wpisanego do kanonu lektur dzieła, obiecałam sobie, że do twórczości Kafki nie wrócę i przez lata udawało mi się dotrzymywać postanowienia.


Parę miesięcy temu po raz pierwszy spotkałam się ze wzmianką o Teatrze Zamiast, kolejnym punkcie na kulturalnej mapie Łodzi. Dość późno, zważywszy na fakt, że teatr działa od kilku lat. Jednak czas płynął, odwiedzałam inne miejsca, odkładając w czasie wizytę w „Zamiast”. Kiedy już udało mi się dotrzeć na ulicę Piłsudskiego 135, trafiłam na monodram „Schron” na podstawie opowiadania Franza Kafki, przygotowany przez Macieja Kowalczyka.


"Schron" Teatr Zamiast w Łodzi
Plakat promujący przedstawienie.
Projekt – Michał Sarna


Franz Kafka na kartach opowiadania przedstawił historię istoty, która wybrała życie pod ziemią. Poświęciła czas na wybudowanie sieci korytarzy i placów, mających chronić ją przed zagrożeniami z zewnątrz (czyli czyhającymi na powierzchni ziemi). Wejście do jej siedziby zostało zakryte warstwą mchu, tlen do wnętrza schronu doprowadzały naturalne tunele wydrążone w ziemi przez drobne zwierzęta. Jama w ziemi była najwspanialszym dziełem budowniczego. Fabuła nie wydaje się porywająca? Zależy dla kogo.


Maciej Kowalczyk na scenie Teatru Zamiast wciela się w twórcę i mieszkańca tytułowego schronu. Obserwując aktora ubranego w roboczy kombinezon, z metalowym kubkiem w dłoni, poruszającego się po słabo oświetlonej przestrzeni sceny, łatwo przyjąć perspektywę, że oto mamy do czynienia z oszalałym człowiekiem (choć Franz Kafka nie mówi wprost, jaka istota zamieszkuje budowlę). Nie wiadomo dlaczego zdecydował się rozpocząć budowę swojego schronu, gdzie mieszkał wcześniej, kim był. Widzowie nie otrzymują takich informacji. Zamiast tego bohater opowiada o swoim życiu pod ziemią. Choć stara się przedstawić je jako idealne, spod opisu radości, jaką daje mu wypoczywanie w przestronnych korytarzach swojej konstrukcji, do widzów dociera zgoła inny obraz.




Jest nim wizerunek pogrążającego się w samotności i obsesji człowieka, który czując się osaczany nawet we własnoręcznie skonstruowanej budowli, nie jest w stanie zaznać chwili wytchnienia. Jego sny przerywają tajemnicze dźwięki, wizja ataku ze strony nieokreślonej siły popycha go do irracjonalnego zachowania. W monologu bohater rozważa poproszenie o pomoc innego człowieka, lecz rezygnuje z takich planów wierząc, że tylko jego własne starania mogą zapewnić mu bezpieczeństwo. Sądzicie, że przemyślenia bezimiennego bohatera spędzającego czas pod ziemią to niezbyt wdzięczny materiał na monodram? Wręcz przeciwnie.



Jak już wspominałam, przestrzeń sceniczną delikatnie oświetlają pojedyncze lampy. Raz przygasając, to znowu rozbłyskując mocniej, w nienachalny sposób przywodzą na myśl scenerię rodem z postapokaliptycznych filmów, bohaterowie których walczą o przetrwanie mieszkając w zrujnowanych bunkrach i piwnicach. Rytm spektaklu wyznacza Maciej Kowalczyk, który przygrywa sobie na werblu ustawionym w centralnej części sceny. Poza dźwiękiem werbla, do widzów docierają jeszcze inne odgłosy. Dalekie echo syreny, a może silnik zbliżającego się pojazdu. Czyżby bohater chronił się pod ziemią przed realnym zagrożeniem/kataklizmem mającym miejsce na powierzchni?

Obecność aktora na scenie okazuje się najistotniejszym nośnikiem znaczeń i obrazów. Za pomocą modulacji głosu i odpowiednio dobranego gestu tworzy przed oczami widzów historię człowieka uwikłanego w sieć własnych pragnień i fobii. Siłą „Schronu” jest fakt, że jego twórca koncentruje się na grze. Umiejętnie utrzymuje uwagę publiczności na opowiadanej historii, dzięki czemu ta daje się wciągnąć do świata bezimiennego bohatera. Przed oczami ludzi zgromadzonych na widowni pojawiają się kolejne sceny przedstawiające wnętrza schronu, zapasów jedzenia, wizje prezentujące budowniczego przy pracy. Wszystko stworzone dzięki monologowi Macieja Kowalczyka, który ma sprawczą siłę kreacji przestrzeni scenicznej. Miałam okazję oglądać różne monodramy, nie zawsze opuszczając widownię z poczuciem doświadczenia dobrej sztuki. W przypadku „Schronu” uwierzyłam, że oglądam tajemniczego bohatera we wnętrzu jamy i przez blisko godzinę interesowała mnie tylko jego historia, nie świat realny. Zadziałał talent aktora i magia teatru. 

  

Wykorzystanie niezbyt popularnego tekstu Kafki do stworzenia monodramu jest odważnym pomysłem. Tym bardziej, że twórca przedstawienia nie udziela ludziom zgromadzonym na widowni Teatru Zamiast jednoznacznych odpowiedzi na intrygujące pytania. Oglądając „Schron” widzowie odczuwają atmosferę obsesji, doświadczają dobrego aktorstwa, interesuje ich sceniczna forma nadana przedstawieniu, lecz nie wychodzą z teatru mając konkretne wyjaśnienie, kim był budowniczy schronu i czemu jego życie przybrało taki kształt? Czy jest to zaletą czy wadą tego monodramu można przekonać się tylko w jeden sposób – oglądając „Schron” w Teatrze Zamiast. Ja wyszłam z teatru z poczuciem, ze właśnie obejrzałam dobry spektakl. 

Na zdjęciach: Maciej Kowalczyk, któremu dziękuję za udostępnienie fotografii.
Blog o teatrze – recenzje spektakli, relacje z festiwali teatralnych

7 Replies to “Schron”

  1. Wygląda na to, że Kafka jest bardzo specyficznym pisarzem. Mnie osobiście ,,Proces" bardzo się podobał, zachwycił i przeraził jednocześnie. Szczerze mówiąc od tamtego czasu nie sięgnęłam po jego twórczość, chociaż czaję się na ,,Proces" w oryginale. Opowiadanie, które stało sie podstawą tego spektaklu znów wydaje się mieć tę ponurą atmosferę – człowiek zagubiony w świecie, tym razem swoim własnym. Nie wiem, czy chciałabym go zobaczyć. To chyba zbyt dołujące.

  2. Kafka jest trudnym pisarzem, na pierwszy rzut oka nieprzyjemnym, surowym i przygnębiającym. Dziś powiedziałbym, że to David Lynch lat dwudziestych, tak świetnie operujący jawą na śnie 👁 I przenikliwie opisujący ludzkie głębokości istnienia. Myślę, że godnym polecenia może być opowiadanie "Przemiana". To jest poprostu niebywałe🕷

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *