Rapsodia z demonem

Starsi i młodsi melomani uwielbiają muzykę zespołu Queen. Dla niektórych stanowi ona prawdziwą świętość. Nie dla mnie. Nie potrafię wymienić więcej niż sześciu tytułów utworów legendarnej grupy, nucę tylko najpopularniejsze ich fragmenty, zresztą bez specjalnego entuzjazmu. Dlatego wybrałam się na „Rapsodię z demonem” do warszawskiego Teatru Rampa przyciągnięta nazwiskami artystów zaangażowanych do pracy nad spektaklem, nie perspektywą usłyszenia największych hitów brytyjskiego zespołu.

 
Jakub Wocial, Kuba Molęda w spektaklu "Rapsodia z demonem"
Afisz promujący spektakl
„Rapsodia z demonem” to przedstawienie muzyczne. Głównym bohaterem jest młody, pełen ideałów muzyk Erwin (Kuba Molęda), który wspólnie z przyjacielem Kacprem (Sebastian Machalski) stara się zainteresować swoją twórczością potencjalnych odbiorców. Jednak chętni do słuchania ich kawałków są tylko bywalcy baru, w którym od czasu do czasu koncertują. Erwin marzy, lecz sam nie wie, o czym. Chce lepszego świata, w którym byłby doceniany i kochany? Chce sławy? Chce być „kimś”? Pragnienia idealisty są równie niejasne, jak pochodzenie spotkanego przypadkowo nieznajomego. Mistrz (Jakub Wocial) oferuje chłopakowi spełnienie trzech życzeń w zamian za jego duszę. Fabuła trochę naiwna, lecz wystarczająca, by ukazać talent zespołu artystycznego Rampy, posługując się przy tym legendarnymi piosenkami.
 
Kuba Molęda i Sebastian Machalski w przedstawieniu "Rapsodia z demonem"
Kuba Molęda (Erwin – po prawej) i Sebastian Machalski (Kacper)
 
Utwory brytyjskiej grupy składają się na wdzięczną treść przedstawienia. Na scenie teatru wykonywane są piosenki, przy których nogi części publiczności same rwały się do tańca. Śpiewane w języku angielskim „One Vision”, „Don’t stop me now”, „Love kills” i inne umożliwiły zaprezentowanie się wokalistom z najlepszej strony, jednocześnie oszczędziły twórcom spektaklu uwag o złe przygotowanie libretta. Jeszcze przed rozpoczęciem przedstawienia byłam pewna, że o stronę wokalną nie muszę się obawiać. 
 
 
Jakub Wocial w roli Mistrza w spektaklu "Rapsodia z demonem" Teatr Rampa
Jakub Wocial jako Mistrz
 
W moich oczach show należał do Jakuba Wociala i jedyne na co mogę ponarzekać, to fakt, że miał tak mało okazji do solowego śpiewu. W „Rapsodii z demonem” jego bohater to majestatyczny, pewny zwycięstwa demon. Cały czas mam przed oczami postać Herberta z „Tańca Wampirów”, dzięki której fani musicalu w Polsce poznali wokalistę. Mistrza i Herberta łączą jedynie bladość skóry, demoniczne pochodzenie i niesamowity głos Jakuba. Żałuję, że w spektaklu wyreżyserowanym przez Michela Driesse’a nie do końca może zaprezentować skalę swojego głosu. Nie ma przedstawień idealnych…
 
 
Kuba Molęda jako Erwin
Erwin (Kuba Molęda) w towarzystwie świty Mistrza
 
Trudne zadanie przypadło Kubie Molędzie. Fani musicali wiedzą, że śpiewa bardzo dobrze i na ogół ludzi nie trzeba o tym przekonywać. Jednak rola Erwina jest mdła. Decyzje podejmowane przez chłopaka są niejasne, wyrażane opinie są momentami ciężkie do zrozumienia, osobowość bardziej drażni niż wzbudza sympatię. Kuba rozwinął się aktorsko, lecz z dylematów niespełnionego muzyka nie da się zbudować roli życia. Największym odkryciem w tym spektaklu jest dla mnie Sebastian Machalski, który świetnie prowadzi postać Kacpra i kiedy już dostaje szansę, by zaśpiewać brzmi bardzo dobrze. Wokalista wart obserwowania.
Spektakl "Rapsodia z demonem" w Teatrze Rampa
Scena grupowa we wnętrzu baru
 
Podobała mi się scenografia wykorzystywana w przedstawieniu. Rampa nie dysponuje rozległą sceną, tym bardziej minimalistyczne elementy wykorzystane w scenach rozgrywających się w barze, czy studiu telewizyjnym okazały się świetnym rozwiązaniem. Oniryczne elementy pojawiające się na scenie podczas sennych przygód Erwina nie były przekombinowane. Istotną rolę w spektaklu odgrywa światło i kolory, podkreślające atmosferę kolejnych scen. Czerwień i czerń przypisane do Mistrza i kreowanego przez niego świata zostały zestawione z bielą świata Królowej, którego częścią pragnie być Erwin, a także zielenią stroju Idy (przyjemna dla oka i ucha Natalia Piotrowska). Kostiumy przygotowane przez Dorotę Sabak i choreografia Santiago Bello (powiedzieć, że była dynamiczna to nic nie powiedzieć) perfekcyjnie dopełniają stworzone na scenie Rampy widowisko.
 
Barbara Gąsienica-Giewont w roli Królowej na scenie Teatru Rampa w Warszawie
W centrum Barbara Gąsienica-Giewont jako Królowa
 
Miłą niespodzianką było zaprezentowanie zespołu muzycznego, który ujawnił swoją obecność dopiero w finale przedstawienia. Muzycy rockowi trzymali poziom przez całe przedstawienie, zasłużyli na gromkie brawa, jakimi ich nagrodzono.
 
 
Kuba Molęda, Sebastian Machalski, Natalia Piotrowska na scenie Teatru Rampa w Warszawie
Kuba Molęda, Sebastian Machalski, Natalia Piotrowska
 
„Rapsodia z demonem” to przedstawienie, który obowiązkowo powinni obejrzeć fani grupy Queen, ponieważ zespół Teatru Rampa wypada świetnie w takim repertuarze. Poza tym nawet nie będąc fanem legendarnych utworów, na spektaklu można się świetnie bawić. Fabuła bywa momentami naprawdę komiczna, inscenizacja jest spójna, sprawnie zrealizowana, dobrze zagrana, świetnie zaśpiewana (ostatni raz brawa dla Jakuba Wociala). „Rapsodia z demonem” udowadnia, że nie tylko w największych teatrach muzycznych można zrealizować dobre widowisko. Szczerze polecam obejrzeć, bo warto!

PS Zdjęcia użyte w recenzji nie są moją własnością, wykorzystałam zasoby znalezione w sieci. Ich autorom dziękuję za udostępnienie swojej pracy. 
Blog o teatrze – recenzje spektakli, relacje z festiwali teatralnych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *