Le Roi Soleil

„Le Roi Soleil” jest musicalową perłą. Premiera spektaklu odbyła się w 2005 roku i choć nie miałam okazji obejrzeć go na żywo w Palais des Sports, nagranie przedstawienia podbiło moje serce. Istnieje naprawdę niewiele rzeczy, zjawisk, osób, idei, którym się to udało, jednak to widowisko dokonało we mnie rewolucji. 

 
Po „Upiorze w operze” był to drugi musical, który realnie przyczynił się do tego, że wybrałam studia teatrologiczne. Poza tym skłonił mnie do zainteresowania się Francją i kulturą w tym kraju, zmotywował do rozpoczęcia nauki najpiękniejszego języka świata – francuskiego oczywiście, wreszcie ustanowił pewne ramy estetyczne, których staram się trzymać.
Dove Attia et Albert Cohen "Le Roi Soleil"
Okładka oficjalnego nagrania musicalu
 
Musical opowiada o życiu najsłynniejszego francuskiego monarchy – Ludwika XIV. Prowadzi widzów przez życie króla, od czasu objęcia przez niego tronu, poprzez rewolucję ustrojową jakiej się dopuścił, na budowaniu potęgi państwa. Nie mniej twórcy spektaklu sprawy związane z polityką pozostawili w tyle. W spektaklu to uczucia Ludwika XIV są najważniejsze: jego osamotnienie, kolejne romanse, wielka miłość. Władca absolutny miał w tym widowisku bardzo ludzką twarz. W dodatku niezwykle czarującą, gdyż główna rola przypadła Emmanuelowi Moire, rozpoczynając jego muzyczną karierę. Emmanuel stał się jednym z moich ulubionych wokalistów, byłam na jego koncercie w Paryżu – śpiewa genialnie!
 
"Le Roi Soleil"
Emmanuel Moire (Ludwik XIV) i Lysa Ansaldi (Markiza de Montespan)
 
W musicalu przypadły mu najlepsze piosenki, to właśnie libretto i muzyka stanowiły najmocniejszą stronę „Le Roi Soleil”. Nie było w tym widowisku utworu, który byłby słaby. Mam oczywiście swoje ulubione „kawałki”, cały spektakl był bardzo pop-owy i dźwięczny. Po kilku latach nauki francuskiego, kiedy nie muszę już korzystać z napisów stworzonych do nagrania, coraz bardziej doceniam też oryginalne teksty piosenek. Dostępne tłumaczenie jest dobre, ale nie oddaje wdzięku zawartego w języku francuskim.
 
"Le Roi Soleil" comedie musicale
Jedna ze scen z musicalu
 
Urok Emmanuela, piękna muzyka i dobre libretto nie są jednak wszystkim, co zachwyca mnie w „Królu Słońce”. Ogromne wrażenie robi na mnie fakt, że ten musical był doprawdy widowiskowy, efektowny. Momentami nawet efekciarski, jednak Kamel Ouali mądrze wykorzystał środki, jakimi dysponowali producenci musicalu – Albert Cohen i Dove Attia. Panowie zazwyczaj prezentowani w duecie poza sukcesem tego tytułu mają na koncie kilka innych, stworzonych z rozmachem musicali, które również pokochała publiczność.
 
„Contre ceux d’en haut” – druga scena I aktu musicalu
 
Na potrzeby „Le Roi Soleil” stworzono przepiękną scenografię przedstawiającą wnętrza pałaców, pole bitwy, mroczny las, królewski teatr. Mówiąc bardzo ogólnie – scena ociekała bogactwem, złotem, królewskim błękitem i purpurą. Efektu przepychu dopełniały kostiumy, które miały tak dopracowane detale, że podczas oglądania nagrania musicalu od ich ilości zaczynają boleć oczy. Wszystkie postaci wyglądają pięknie i dostojnie, nawet brat Ludwika XIV, Filip (w rolę którego wcielał się Christophe Maé) paradujący po scenie w dredach. 
 
"Le Roi Soleil" chanson "Ça marche"
W centrum Christophe Maé w utworze „Ça marche”

 
W tym miejscu muszę nawiązać również do choreografii. Ta zaś była majstersztykiem. Bazowała na balecie, na scenie pojawiał się bardzo liczny zespół tancerzy, którzy w kolejnych układach choreograficznych zadziwiali. Byli jak sprawnie działająca maszyna, której części składowe wpływają na siebie, napędzając nawzajem. Tańczyli wspaniale, dynamicznie, pewnie. Gdy teraz myślę o „Le Roi Soleil” do głowy przychodzi mi tylko jedno słowo – profesjonalizm. Przejawiał się na każdym poziomie tego widowiska.
 
Część obsady musicalu
 
Poza tym w spektaklu wykorzystano technologię. Choć w obecnej chwili (po 12 latach od paryskiej premiery) efekty stworzone na scenie Palais des Sports są dostępne również w polskich teatrach, ośmielę się stwierdzić, że polscy twórcy nie umieją z nich korzystać. „Le Roi Soleil” nie był pierwszym, ani ostatnim musicalem wystawianym w halach widowiskowych, przyciągającym tysiące widzów. Choć bardzo tego żałuję, w Polsce nie ujawnił się jeszcze twórca, który sprostałby stworzeniu takiego musicalu. Dotychczasowe próby (choćby godni pożałowania „Krzyżacy”) kończyły się spektakularnymi klapami.
 
Pragnę zwrócić również uwagę na istotną kwestię – na nagraniu musicalu zarejestrowano radosne okrzyki widzów zebranych na widowni Palais des Sports. Ci ludzie z niesamowitym entuzjazmem zgromadzili się w hali, chcąc obejrzeć musical. Ich zadowolenie można obserwować podobnie jak widowisko. Witają wiwatami artystów, najlepsze piosenki mają wstęp w postaci braw. Tego nie spotyka się w polskich teatrach, bardzo rzadko na koncertach. Francuska publiczność szczerze cieszyła się mogąc obejrzeć musical. Uważam, że to piękne i jej zachwyt udziela mi się za każdym razem, gdy oglądam nagranie „Króla Słońce”.
 
Emmanuel Moire w utworze „Être à la hauteur”

 
Starałam się opisać mój ukochany musical wyzbywając się zbędnych emocji i ozdobników. Pewnie nie całkiem się to udało, jednak ciężko jest pisać o ważnych kwestiach i nie dać się ponieść opowieści. „Le Roi Soleil” niezmiennie jest moim numerem 1 na liście obejrzanych musicali i choć mijają lata, a ja poznaje kolejne spektakle, żaden nie jest w stanie odebrać mu pozycji lidera w moim rankingu.

 

Blog o teatrze – recenzje spektakli, relacje z festiwali teatralnych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *